
Wystawa: „Przisłoniete. Materia, pamięć, miejsce” – Iwona Jadanowska-Gromke
Autorka: Iwona Jadanowska-Gromke / Wood & Clay
Mazury znamy dziś przede wszystkim jako krajobraz. Jeziora, lasy, błękit, cisza. Obraz piękny, ale niepełny.
Wystawa jest próbą spojrzenia pod powierzchnię tego obrazu — na miejsce zapisane wieloma warstwami historii, pamięci i kolejnych obecności. Na domy, których cegły przykryto tynkiem, drewniane detale zamalowano, dawne kolory zastąpiono nowymi. Na krajobraz, który z czasem stał się również krajobrazem wyobrażonym: estetycznym, wakacyjnym, oderwanym od części swojego kulturowego kontekstu. To, co niewygodne, niejednoznaczne i osadzone w materialnej prawdzie miejsca, stopniowo znikało pod kolejnymi nawarstwieniami.
Punktem wyjścia jest dla mnie osobista historia poznawania miejsca, z którego pochodzą moi mazurscy przodkowie. Nie próbuję rekonstruować świata, którego już nie ma i którego nie znam ani odnajdywać jednej „prawdziwej” wersji Mazur. Interesują mnie raczej ślady — to, co pozostaje pomimo kolejnych warstw, przekształceń i prób zapisywania miejsca na nowo.
Dlatego również same obrazy buduję warstwami. Pracuję z gliną, wapnem, piaskiem, minerałami i pigmentami ziemnymi. Nakładam, przykrywam, ścieram, odsłaniam. Pozwalam powierzchni pękać, zmieniać się i ujawniać to, co znajduje się pod spodem. Materia nie jest tu jedynie tworzywem — staje się nośnikiem pamięci. Niektóre obrazy powstają kilka miesięcy, dojrzewają, przeobrażają się, odsłaniając zupełnie nową estetykę, jednak cały proces jest w nich zapisany.
Paleta prac wyrasta z kolorów ziemi: brązów, beży, szarości, zgaszonych żółcieni – krajobrazu geologicznego Mazur Zachodnich. Pojawiający się błękit ma podwójne znaczenie. Jest śladem dawnych kolorów obecnych w lokalnej architekturze, ale także współczesnym symbolem Mazur — krainy jezior i pocztówkowego pejzażu. Czasem pozostaje na powierzchni, czasem zostaje zatarty lub przykryty kolejną warstwą.
W kontekście hasła REGENERACJA wystawa nie mówi o powrocie do przeszłości. Regeneracja oznacza tu raczej odzyskiwanie uważności na miejsce — próbę zobaczenia tego, co zostało przysłonięte, ale nie zniknęło całkowicie. Próbę obserwacji, zrozumienia, poznania i zaakceptowania. Słowo „zaakceptowanie” było niezwykle trudnym, dla ludności napływowej, która próbowała zadomowić się w nowym, nieznanym miejscu, a akceptacja oznaczała poniekąd przyznanie się, że nie jest się stąd.
Nie chodzi tu o nostalgię za utraconym światem, ale o pytanie, co wciąż da się zobaczyć, jeśli spojrzymy pod powierzchnię.
To opowieść o ziemi, domu i pamięci.
O miejscu, którego nie można już odtworzyć, ale którego śladów można wciąż szukać.





