
Wystawa: „Gliniana pochmurność” – Kinga Wojsław
Autor: Kinga Wojsław
Swoje malarstwo sytuuje pomiędzy tradycją pejzażu a jego dezintegracją. Zaczyna od rozpoznawalnego doświadczenia krajobrazu, lecz stopniowo odbiera mu jego konkretność. Pracując z gliną jako podstawowym medium, buduje powierzchnię poprzez nawarstwianie i redukcję materii. W tym procesie figuratywność stopniowo zanika, a krajobraz przestaje być przedstawieniem konkretnego miejsca.
Interesuje ją „pochmurność” rozumiana nie jako warunek atmosferyczny, lecz jako stan percepcyjny — moment zawieszenia pomiędzy widzialnością a jej zanikiem. To właśnie wtedy obraz przestaje być oczywisty. Kontury tracą ostrość, a przestrzeń zaczyna działać bardziej jak odczucie niż przedstawienie.
Miękkie, niebiesko-białe światło osiada na powierzchni obrazu, przenika kolejne warstwy i miesza się z fragmentami krajobrazu. Stara się pozwolić powietrzu osiąść na obrazie — tak, aby nie przedstawiał atmosfery, lecz sam stał się jej nośnikiem. Interesuje ją ten szczególny moment, kiedy coś jest obecne, choć wymyka się jednoznacznemu rozpoznaniu.
Tak rozumiana „pochmurność” spowalnia widzenie i odbiera mu pewność. Zmusza do pozostania dłużej przy obrazie, do przyjęcia niejasności i dostrzeżenia tego, co znajduje się na granicy widzialności. Być może właśnie w tym spowolnieniu i w kontemplacji — które to jakości są poniekąd w opozycji do precyzyjnej, zadaniowej percepcji, pod której presją żyje współczesny człowiek — pojawia się możliwość regeneracji ciała i ducha.
Chciałaby, aby obraz był nie tyle realistycznym odbiciem krajobrazu, ile jego kondensacją — miejscem, w którym atmosfera osadza się na płótnie i pozostawia ślad. Próbuje malować moment, w którym widzenie zaczyna się zmieniać — krajobraz zawiesza na sobie jej wzrok i zapamiętuje świerki będące częścią wrażenia, po czym warstwy gliny pozwalają jej jednocześnie zatracić konkretność pojedynczych gałęzi, jak również położyć akcent na światło rozpraszające się po całej ścianie lasu.



